Momentum

Od czego naprawdę zacząć marketing w e-commerce (żeby nie przepalić budżetu)

Marketing po ludzku 29.12.2025 3 min czytania

Od czego naprawdę zacząć marketing w e-commerce (żeby nie przepalić budżetu)

W marketingu e-commerce bardzo rzadko problemem jest brak narzędzi.

W marketingu e-commerce bardzo rzadko problemem jest brak narzędzi.
Zwykle problemem jest brak kolejności.

Sklepy mają:
– systemy reklamowe,
– analitykę,
– social media,
– automatyzacje,
– agencje i specjalistów.

A mimo to marketing nadal bywa chaotyczny, drogi i stresujący.


Nie dlatego, że ktoś robi „za mało”.
Dlatego, że bardzo często robi rzeczy w złej kolejności.


Dlaczego kolejność jest ważniejsza niż narzędzia


Narzędzia same w sobie niczego nie rozwiązują.
One tylko przyspieszają to, co już istnieje.

Jeśli:
– oferta jest nieczytelna,
– komunikacja niespójna,
– decyzje podejmowane są pod presją,

to każde kolejne narzędzie:
– szybciej pokaże problemy,
– zwiększy koszty,
– spotęguje frustrację.

Dlatego marketing nie zaczyna się od „czego użyć”.
Zaczyna się od ustalenia porządku.


5 logicznych etapów marketingu w e-commerce


To nie jest jedyna możliwa ścieżka.
Ale jest jedną z najbezpieczniejszych, jeśli chcesz nie przepalać budżetu.

Etap 1: Zrozumienie problemu, nie objawu



Pierwszym krokiem nie są reklamy.
Pierwszym krokiem jest odpowiedź na pytanie:

co dziś najbardziej ogranicza sprzedaż?

Nie:
– „co nie działa”,
– „co jest słabe”,
– „co mówią inni”.

Tylko:
– czy problemem jest ruch,
– czy konwersja,
– czy oferta,
– czy decyzje klienta.

Bez tej odpowiedzi każdy kolejny krok będzie zgadywaniem.

Etap 2: Jasna oferta i komunikacja



Zanim zaczniesz „skalować”, klient musi:
– rozumieć, co sprzedajesz,
– wiedzieć, dlaczego właśnie u Ciebie,
– umieć podjąć decyzję bez domyślania się.

Jeśli oferta wymaga tłumaczenia,
marketing nie ma czego wzmacniać.

Na tym etapie nie chodzi o perfekcję.
Chodzi o czytelność.


Etap 3: Dopiero potem reklamy



Reklamy mają sens wtedy, gdy wiesz:
– po co je uruchamiasz,
– co dokładnie sprawdzasz,
– jaki wniosek wyciągniesz z wyniku.

Reklamy nie są początkiem procesu.
Są jego akceleratorem.

Uruchomione zbyt wcześnie:
– generują presję,
– wymuszają nerwowe decyzje,
– tworzą chaos zamiast danych.




Reklamy są jednym z etapów, ale bardzo rzadko pierwszym. Jeśli chcesz zrozumieć, dlaczego uruchamiane zbyt wcześnie potrafią pogłębić chaos, warto zajrzeć tutaj:
👉 Dlaczego reklamy nie naprawią sklepu (i kiedy naprawdę pomagają)


Etap 4: Analiza i wnioski (nie reakcje)



Dane zaczynają pomagać dopiero wtedy,
gdy służą do podejmowania konkretnych decyzji.

Nie analizujesz „wszystkiego”.
Analizujesz to, co odpowiada na pytanie:
co robimy dalej?

To etap, na którym marketing przestaje być emocjonalny,
a zaczyna być decyzyjny.

Etap 5: Dopiero na końcu skalowanie



Skalowanie ma sens tylko wtedy, gdy:
– wiesz, co działa,
– rozumiesz swoje liczby,
– masz stabilny fundament.

W przeciwnym razie skalowanie:
– przyspiesza problemy,
– zwiększa koszty,
– potęguje chaos.


Czego NIE robić na start



Jeśli chcesz oszczędzić czas, pieniądze i nerwy, nie rób tego:

– nie zaczynaj od narzędzi,
– nie kopiuj cudzych strategii bez kontekstu,
– nie testuj wszystkiego naraz,
– nie zmieniaj kierunku co tydzień,
– nie traktuj reklam jak lekarstwa.

Marketing nie lubi pośpiechu bez planu.


Kolejność działań to jedno. Drugim problemem, który często pojawia się później, są liczby i presja wyników. O tym, dlaczego skupienie się wyłącznie na ROAS potrafi bardziej szkodzić niż pomagać, piszę w tym artykule: 👉 ROAS to nie wszystko. Jakie liczby naprawdę pomagają podejmować decyzje


Marketing w e-commerce nie jest trudny.
Jest po prostu często robiony w złej kolejności.

Porządek nie polega na robieniu więcej.
Polega na robieniu w odpowiednim momencie.

Jeśli wiesz, od czego zacząć,
reszta zaczyna układać się dużo spokojniej.