Momentum

ROAS to nie wszystko. Jakie liczby naprawdę pomagają podejmować decyzje

Marketing po ludzku 05.01.2026 3 min czytania

ROAS to nie wszystko. Jakie liczby naprawdę pomagają podejmować decyzje

W e-commerce bardzo łatwo wpaść w pułapkę liczb. Zwłaszcza jednej.

Ten artykuł jest kolejnym etapem porządkowania marketingu w e-commerce. Jeśli nie masz jeszcze poukładanej kolejności działań, warto zacząć tutaj:
👉 Od czego naprawdę zacząć marketing w e-commerce (żeby nie przepalić budżetu)


W e-commerce bardzo łatwo wpaść w pułapkę liczb.
Zwłaszcza jednej.

ROAS.

Dla wielu sklepów stał się:
– wyznacznikiem sukcesu,
– argumentem w dyskusjach,
– źródłem stresu.

Problem w tym, że ROAS sam w sobie nie podejmuje decyzji.


Dlaczego ROAS bywa toksyczny



ROAS jest prosty.
I właśnie dlatego bywa niebezpieczny.

Patrzysz na jedną liczbę i:
– wyciągasz wnioski bez kontekstu,
– podejmujesz szybkie decyzje,
– reagujesz zamiast planować.

ROAS nie mówi:
– czy kampania buduje przyszłą sprzedaż,
– czy klienci wrócą,
– czy oferta jest zrozumiała,
– czy decyzja była dobra długofalowo.

Pokazuje tylko relację koszt–przychód w danym momencie.


Liczby nie są problemem. Sposób ich używania – tak.



Dane mają pomagać podejmować decyzje.
Nie paraliżować.

Jeśli liczby:
– powodują ciągłe zmiany,
– wymuszają nerwowe ruchy,
– odbierają spokój,

to znaczy, że są źle osadzone w procesie.


Jakie liczby mają sens na różnych etapach



Na początku:
– czy klient rozumie ofertę,
– czy konwersja jest stabilna,
– gdzie odpada najwięcej użytkowników.

To etap diagnozy, nie optymalizacji.

W trakcie działań:

– koszt pozyskania klienta,
– zachowanie użytkowników,
– różnice między kanałami.

Nie po to, żeby reagować codziennie.
Po to, żeby wyciągać wnioski.

Przy skalowaniu:

– marża,
– powtarzalność sprzedaży,
– wpływ marketingu na cały biznes, nie tylko kampanię.

To etap, na którym ROAS jest jednym z elementów, nie centrum świata.


Jak nie paraliżować się danymi



Zanim spojrzysz na liczby, zadaj jedno pytanie:
jaką decyzję mam dziś podjąć?

Jeśli nie znasz odpowiedzi:
– nie analizuj kolejnych raportów,
– nie zmieniaj kampanii,
– nie szukaj „lepszej liczby”.

Dane bez decyzji są tylko hałasem.



ROAS to nie wszystko.
Czasem wręcz za mało.

Marketing po ludzku nie polega na tym,
żeby znać wszystkie liczby.

Polega na tym,
żeby wiedzieć które z nich naprawdę pomagają zdecydować, co dalej.

I właśnie od tej dojrzałości decyzyjnej
zaczyna się spokojny marketing.



Jeśli czujesz, że:
– liczby bardziej stresują niż pomagają,
– decyzje są podejmowane pod presją,
– marketing wymknął się spod kontroli,

to często nie brakuje Ci danych.
Brakuje porządku i rozmowy.




Jeśli po przeczytaniu tej serii masz poczucie, że marketing bardziej stresuje niż pomaga, bardzo możliwe, że nie brakuje Ci danych ani narzędzi.
Brakuje porządku, kontekstu i spokojnej rozmowy.

Od tego właśnie zaczyna się marketing po ludzku.