Spis treści
pokaż
Jeśli prowadzisz sklep online i masz wrażenie, że marketing jest bardziej skomplikowany, niż powinien — nie jesteś wyjątkiem.
I bardzo możliwe, że problem nie leży w Tobie ani w Twojej wiedzy.
Problemem jest to, jak o marketingu się mówi.
Marketing, który bardziej miesza niż pomaga
ROAS.
Konwersja.
Skalowanie.
Lejki.
Optymalizacja.
To słowa, które słyszy niemal każdy właściciel e-commerce.
Często bez kontekstu. Bez wyjaśnienia. Bez odpowiedzi na pytanie: „co to właściwie znaczy dla mojego sklepu?”
W efekcie marketing przestaje być narzędziem do podejmowania decyzji, a zaczyna być źródłem frustracji.
Nie dlatego, że jest trudny.
Dlatego, że jest źle tłumaczony.
Co naprawdę musi rozumieć właściciel sklepu
Właściciel e-commerce nie musi znać wszystkich narzędzi.
Nie musi śledzić każdego trendu ani rozumieć algorytmów.
Musi rozumieć:
dlaczego coś robimy,
w jakiej kolejności,
co dana decyzja zmienia w praktyce.
Marketing nie jest zestawem działań.
Marketing jest procesem decyzyjnym.
Jeśli tego brakuje, nawet najlepsze kampanie nie dają poczucia kontroli.
Dlaczego „więcej działań” rzadko pomaga
W wielu sklepach problemem nie jest brak aktywności.
Problemem jest jej nadmiar.
Reklamy.
Zmiany w sklepie.
Nowe pomysły.
Nowe „strategie”.
Bez wspólnego kierunku.
W takiej sytuacji marketing:
reaguje zamiast prowadzić,
gasi pożary zamiast budować stabilność,
daje chwilowe efekty, ale długoterminowy chaos.
I to właśnie wtedy pojawia się przekonanie, że „marketing jest trudny”.
Marketing po ludzku = marketing, który ma sens
Marketing zaczyna działać inaczej, gdy:
przestajesz pytać „co jeszcze zrobić”,
a zaczynasz pytać „co naprawdę ma sens”.
Gdy:
decyzje mają uzasadnienie,
liczby pomagają, a nie straszą,
działania są spokojne, a nie nerwowe.
To nie jest kwestia większego budżetu.
To jest kwestia porządku i kolejności.
Marketing w e-commerce nie musi być skomplikowany.
Musi być zrozumiały.
Jeśli masz poczucie chaosu, bardzo możliwe, że nie brakuje Ci wiedzy.
Brakuje Ci tłumaczenia.
I właśnie od tego warto zacząć.
Jeśli chcesz zobaczyć, jak to „złe tłumaczenie marketingu” wygląda w praktyce, warto przyjrzeć się dwóm obszarom, które powodują najwięcej chaosu.
Pierwszy to reklamy, które bardzo często traktowane są jak lekarstwo na każdy problem. Piszę o tym szerzej tutaj:
👉 Dlaczego reklamy nie naprawią sklepu (i kiedy naprawdę pomagają)
Drugi to kolejność działań, bez której nawet dobre narzędzia zaczynają szkodzić zamiast pomagać:
👉 Od czego naprawdę zacząć marketing w e-commerce (żeby nie przepalić budżetu)
